

Zawsze chciałam zobaczyć Bieszczady, ale chodzić po górach przez dwa tygodnie to chyba nie dla mnie. Wtedy znalazłam ofertę Szarpie Travel - był to obóz w Polańczyku.
W sumie to zainteresował mnie program quady, jazda terenówka, wycieczka do Lwowa, dyskoteka w pianie no i jeszcze jeden bonus byłam w górach a za oknem miałam jezioro, w którym się kąpaliśmy.
I to jest to góry i jezioro w jednym, moi rodzice nie mieli kasy żeby mnie wysłać najpierw w góry potem na mazury a tu było wszystko.
Ale zacznę od początku najpierw jazda pociągiem ( dość długo), ale dzięki temu poznałam już wszystkich w pociągu, dogadaliśmy się kto z kim będzie mieszkał w pokoju. Zawsze mnie wkurzało jak przejeżdżasz na miejsce i te zapoznawania drętwe, na szczęście nas to ominęło.
Ja mieszkałam z fajnymi dziewczynami w pokoju najbardziej polubiłam Kaśkę, strasznie podobały nam się quady super. Myślałam, że oszaleje było ekstra!!!
A jeszcze ośrodek to było tak, wysiedliśmy z autokaru w Polańczyku weszliśmy do Ośrodka Relavia a tam bilard, piłkarzyki no i toalety w pokojach, balkony no i coś super ekstra ten widok z okna na jezioro a w tle góry.
To co bardzo mi się jeszcze podobało to jazda terenówką, na początku pomyślałam, że mamy w domu coś jak terenówka i codziennie mnie rodzice do szkoły nią podwożą, więc nic ciekawego nie będzie... A tu szok! Ale się darłam jeździliśmy po strumieniach, podjeżdżaliśmy pod pionowe góry normalnie masakra myślałam, że się wywalimy - Kaśka tak krzyczała, że po wszystkim uszy mnie bolały:) To były świetne terenówki bez porównania z samochodem mojego taty. Okazało się, że te samochody mogą wjeżdżać na takie kamienie i skały pod kontem 60 - 70 stopni, a my tak na lajciku wjeżdżaliśmy tylko pod kątem 45 stopni. Nieźle co?
Dyskoteka w pianie:) nie ma co się rozwodzić było bosko, piana, muza, ja tańczyłam chyba ze wszystkimi chłopakami - nie tylko wolne, bo my w ogóle fajną grupę mieliśmy, tak się razem trzymała. Nasz wychowawczyni też była niezłą babeczka, taka wyluzowana, ale trzeba było się jej słuchać, zresztą każdy ją lubił i nie było problemu.
Byliśmy też na wycieczce we Lwowie, ale nie będę o wszystkim pisać bo tego się nie da opisać, trzeba tam pojechać i tyle...
Może się spotkamy bo ja już się zgadała ze znajomymi i jedziemy w tym roku, mam tylko nadzieje, że dostane ten sam pokój:)
Aśka